O aniele z warszawskiego getta. Irena Sendlerowa

Nie do końca poznana postać

Ze względu na liczne publikacje dotyczące życia i odważnego działania Ireny Sendlerowej możemy mieć wrażenie, że wiemy już o niej wszystko. Nic bardziej mylnego, okazuje się, że Tilar J. Mazzeo dokonała rewizyty jej biografii, rzucając na niektóre aspekty zupełnie nowe światło. “Dzieci Sendlerowej” to opowieść kurczowo trzymająca się biografii anioła z warszawskiego getta, jak zwykło się ją nazywać, ale też historia prywatna, której nie do końca poświęcano wcześniej uwagę.

Irena Krzyżanowska od młodzieńczych lat wiodła życie dość buntownicze, niezamykające się w regułach i normach. Kobieta zaangażowanie w pomoc słabszym wyniosła z domu, jej ojciec, który był lekarzem prowadził co prawda prywatną praktykę, ale większość czasu poświęcał na bezpłatne leczenie warszawskiej biedoty, również żydowskiej. Przed wojną ukończyła studia i kurs pielęgniarki, a podczas wojny działała w tajnych organizacjach konspiracyjnych. Pod pozorem leczenia chorób zakaźnych dostała przepustkę do warszawskiego getta, które odwiedzała nawet trzykrotnie w ciągu dnia, przenosząc na jego teren żywność, pieniądze, a nawet nielegalnie produkowane szczepionki. Przede wszystkim zajmowała się ratowaniem dzieci, zmieniając ich metryki urodzenia, wywożąc je z getta, najczęściej pozorując ich śmierć lub przedostając je kanałami na teren Warszawy.

Szyfr i jabłonka

Irena Sendlerowa, z pomocą “Żegoty” z sukcesem uratowała około 2500 dzieci z warszawskiego getta. Uczyniła to, co zauważa autorka, ze względu na swój niespotykany upór i umiejętności przekonywania ludzi. W pewnym czasie udało jej się nawet zgromadzić akcję pomocy finansowej oraz kilka mieszkań na terenie miasta, gdzie udzielała schronu małoletnim. O swojej działalności po wojnie nie mówiła nic, pozostała osobą skromną, ale jej dość zadziorną naturę komentują i przypominają wszyscy jej współpracownicy. Przede wszystkim bardzo często starała się robić na złość okupantom, często śmiejąc się z ich inkompetencji i miernego przygotowania do pracy. Autorka nie zapomina też o jej burzliwym życiu uczuciowym i wspomnieniu wielkiej miłości, którą darzyła Żyda, którego ukrywała podczas wojny (była już wtedy mężatką).

Jej zaszyfrowane dane, którymi posługiwała się w nadziei, że wszystkie uratowane dzieci odnajdą po wojnie swoich bliskich, schowała w butelce, którą zakopała pod drzewem na ogrodzie swojego przyjaciela. Bardzo odważnie stawiła czoła Gestapo podczas przesłuchań, szczęśliwie została odbita z alei Szucha przez współpracowników “Żegoty”. We wspomnieniach pozostaje nie tylko empatyczną bohaterką, ale przede wszystkim pewną siebie kobietą o bardzo skomplikowanej naturze.